
















|
- > Szewczenko ofermą wszech czasów ?
|
|
Dajcie znać, czy jakikolwiek napastnik gra gorzej. Szukajcie w drużynach założonych z kumplami, w turniejach amatorskich, w meczach między reprezentacjami pubów. Angielskie brukowce - przytoczony cytat pochodzi z "The Sun" - od tygodni piszą w takim stylu o napastniku Chelsea ściągniętym z Milanu za 45 milionów euro. Najpierw rzucały tylko złośliwości o jego popisach na wybiegach dla modeli, ostatnio urządzają już sobie regularne sesje tortur. Ukrainiec dołączył do tłumu gasnących ikon futbolu początku XXI wieku. Zidane zakończył karierę; Figo wybiera się na emeryturę w zalanej słońcem Arabii Saudyjskiej; Ronaldo został bohaterem telenoweli o odchudzaniu, zresztą nieskutecznym; Beckham leci w okolice Hollywood i kto wie, czy wkrótce nie wystąpi w śmielszym niż "Brokeback Mountain" romansie gejowskim, bo jako piłkarz uświadomiony marketingowo zawsze był otwarty na wszelkie grupy docelowe.
Wszyscy wymienieni są albo od 30-letniego Szewczenki starsi, albo od kilku sezonów ich forma bladła i nie pozwalała osiągać sukcesów. Żaden europejski potentat nie zapłaciłby za nich fortuny. Ukrainiec do tej grupy nie pasował. Trafił do klubu stanowiącego najambitniejszy dziś futbolowy projekt, właściciel Chelsea Roman Abramowicz zabiegał o niego trzy lata, a w końcu zapłacił więcej niż za jakiegokolwiek z pozyskanych gwiazdorów. Szewczenko to miał być klejnot wieńczący kolekcję, jakiej nie ma żadna drużyna w Europie.
|
|
|
Statystyka - ledwie pięć bramek w 29 meczach - wygląda posępnie, choć nawet ona trochę retuszuje rzeczywistość.
Ukrainiec strzelił gola tylko jednemu bardzo silnemu rywalowi (porażce z Arsenalem i tak nie zapobiegł), a w Lidze Mistrzów przełamał się dopiero w ostatnim grupowym spotkaniu z Lewskim Sofia, kiedy drużyna była pewna awansu. Od tamtego wieczoru, od 5 grudnia, biega po boisku bez celu. Nie trafił nawet do siatki czwartoligowego Macclesfield, któremu Chelsea zaaplikowała w Pucharze Anglii sześć goli. On, wybierany na najlepszego piłkarza świata, najbardziej bezlitosny snajper w słynącej z defensywnych zasieków włoskiej Serie A (127 bramek w 193 meczach).
Na Wyspach gwiazdor takiego formatu, który popadł w głęboki kryzys, ma szczególnie trudno. Brukowców jest mnóstwo, więc prowadzą atak zmasowany. Poetyka kampanii rozciąga się od pouczania Abramowicza, ile litrów wódki mógł kupić za pieniądze wydane na transfer, po dowcipne konstatacje, że Szewczenko nie trafiłby gitarą w krowi zad.
Wsparcie w klubie jest niezbędne, tymczasem trener Jose Mourinho przestał bronić napastnika, kiedy sam wpadł w tarapaty, a ostatnio przestał go nawet wstawiać do składu.
Co do atmosfery w drużynie też zawsze były wątpliwości, bo Ukrainiec nigdy nie uwolnił się od etykietki pupilka Abramowicza. Samuel Eto'o z Barcelony już jesienią twierdził, że napastnik Chelsea jest na boisku dyskryminowany przez partnerów - albo podań nie dostaje, albo piłka frunie w jego kierunku, gdy rywale świetnie go kryją.
Takie dywagacje trudno zweryfikować, podobnie jak wieści brukowców, ale klimat wokół upadłego gwiazdora tężeje z każdym dniem. Wczoraj "Daily Mirror" doniósł, że koledzy uważają go za kapusia, że ich zdaniem opowiada właścicielowi klubu o wszystkim, co dzieje się w szatni. Jeśli to prawda, sytuacja Szewczenki jeszcze się pogorszy, bo liderzy zespołu - z Terrym, Lampardem i Drogbą - deklarują bezwzględną lojalność wobec Mourinho i grozili nawet strajkiem, gdy ten popadł w konflikt z Abramowiczem. A Ukrainiec ponoć nakłania szefa, by kryzys w Chelsea zażegnał zatrudnieniem trenera Milanu Carlo Ancelottiego...
|
- > Jeden mecz od wielkości ?
|
|
Na Wyspach stało się tajemnicą poliszynela, że Abramowicz, gorący wielbiciel talentu Szewczenki, ściągnął go wbrew woli Mourinho. Co do tego, jak do nowego środowiska adaptuje się piłkarz, pewności mieć nie mógł. Szewczenko zmienił wcześniej klub tylko raz, z Dynama Kijów przeniósł się do Milanu, gdzie nowo pozyskanych zawodników, zwłaszcza obcokrajowców, otacza się spotykaną w niewielu klubach Europy opieką. Tam na Szewczenkę nikt nie naciskał, Włosi byli wręcz zdumieni, że gole strzelać zaczął natychmiast.
Tym razem z miejsca został poddany ogromnej presji, a po pół roku coraz częściej pojawia się teza, że zostanie bohaterem największej klapy transferowej w dziejach Premier League. Dziś wydaje się zresztą, że na transakcji stracili wszyscy - Chelsea, sam piłkarz, no i Milan, który deficyt snajperski musi ratować pucołowatym Ronaldo.
Inna sprawa, że nawet Thierry Henry potrzebował wielu miesięcy, by zacząć grać w Anglii jak Thierry Henry, a życie napastnika odmienia czasem jeden mecz. Jeśli w sobotę Mourinho, który chce ugasić konflikty w klubie, wystawi Szewczenkę, a ten strzeli zwycięskiego gola Liverpoolowi, nawet w brukowcach niedziela nie będzie straszna.
Powyższy felieton autorstwa Rafała Steca skopiowany został ze strony Gazeta.pl. Publikacja pochodzi z dnia 17-01-2007
|
|
Liga Mistrzów
Chelsea vs Manchester United
 
21 maja 2008, godz. 20:45
? : ?
|
Premiership
Chelsea vs Bolton
 
11 maja 2008
1 : 1
|
| 1. |
Manchester United |
38 |
80:22 |
87 |
| 2. |
Chelsea Londyn |
38 |
65:26 |
85 |
| 3. |
Arsenal |
38 |
72:31 |
83 |
| 4. |
Liverpool |
38 |
67:28 |
76 |
| 5. |
Everton |
38 |
55:33 |
65 |
| 6. |
Aston Villa |
38 |
71:51 |
60 |
| 7. |
Blackburn |
38 |
50:48 |
58 |
| 8. |
Portsmouth |
38 |
48:40 |
57 |
| 9. |
Manchester City |
38 |
45:53 |
55 |
| 10. |
West Ham |
38 |
42:46 |
49 |
|
RONALDO Cristiano - 31
ADEBAYOR Emmanuel - 24
TORRES Fernando - 23
SANTA CRUZ Roque - 19
BERBATOV Dymitar - 15
KEANE Robbie - 15
MWARUWARI Benjamin - 14
TEVEZ Carlos - 14
CAREW John - 13
YAKUBU Ayegbeni - 13
ROONEY Wayne - 12
ANELKA Nicolas - 11
GERRARD Steven - 11
LAMPARD Frank - 10
DROGBA Didier - 8
KITSON Dave - 8
McCARTY Benedict - 8
-------------------------
COLE Joe - 7
KALOU Salomon - 7
BALLACK Michael - 7
ESSIEN Michael - 6
SZEWCZENKO Andrij - 5
ALEX - 2
BELLETTI Juliano - 2
PIZARRO Claudio - 2
WRIGHT-PHILLIPS Shaun - 2
|
|